Drukuj

fotoSiedmiotysięcznik Pik Lenina położony w górach Pamir kusi wspinaczy łatwością jego zdobycia. O tym, jak zdradliwa to przynęta przekonał się nasz gość, podróżnik, amator, Waldemar Malina, który w ramach wykładu dla słuchaczy UTW opowiedział o perypetiach związanych ze zdobywaniem tej z pozoru „łatwej” góry.

Sosnowiecki globtroter Waldemar Malina już po raz drugi był gościem naszej biblioteki i w ramach wykładu dla słuchaczy UTW opowiadał o przygodach, a może raczej o przeciwnościach losu, jakie spotkały go podczas zdobywania Piku Lenina – góry liczącej 7134 m n.p.m., położonej w górach Pamir rozciągających się na granicy Kirgistanu i Tadżykistanu.

Tym razem nasz gość rozochocony sukcesem przy zdobyciu pięciotysięcznika Ararat (5137 m n.p.m.) postanowił pokusić się o wejście na poziom ponad siedmiu tysięcy metrów nad poziom morza. Wybór padł na Pik Lenina reklamowany w przewodnikach, jako góra stosunkowo łatwa do zdobycia nawet dla doświadczonego turysty wysokogórskiego.

Góra okazała się jednak mało przyjazna. Warunki pogodowe nie sprzyjały, ale upór i solidna motywacja naszego gościa sprawiły, że po kilkunastu dniach zmagań i nocy spędzonej w dwuosobowym worku tuż przed samym szczytem udało mu się osiągnąć zamierzony cel.

Sukces okupił licznymi odmrożeniami zakończonymi amputacją fragmentów palców u stóp. Mimo to nie nie zrezygnował, nie odpuścił, udowadniając przede wszystkim sobie, że nie można rezygnować przed samą metą, kiedy sukces wydaje się na wyciągnięcie ręki.

Dziękując naszemu gościowi za spotkanie okraszone barwną i poruszającą opowieścią, życzymy wiele wytrwałości i sukcesów przy wyznaczaniu kolejnych celów jego podróży.